wtorek, 13 maja 2014

Rozdział 1.

Była ciemna noc.
Obudziłam się z płaczem.
Ten sam koszmar. :
,,Biegnę,nie zatrzymuję sie.. obraz mam rozmazany od łez.
Odwracam głowę i nadal widze tą postać,biegnie za mną.
Krzyczy abym się zatrzymała..wbiegam na ulice.
Upadam. Ten ktoś podbiega do mnie i szarpię mną jak zabawkę.
Rozdziera mi ubrania i .. "
W tamtym momencie budzę sie.
Nie widzę kto to był lecz boję się.
Spojrzałam na zegarek,była godzina 4.00.
-No pięknie. już sie zasnę-Pomyślałam
Wstałam z łóżka i zeszłam po schodach na dół. Zauważyłam mojego brata przy lodówce, ten to ma żołądek.
-Co braciszku? głody?-Zaśmiałam się po cichu
-Haha.. jak nie jak tak-Odpowiedział tym samym.
Więcej nic nie mówiłam tylko przytuliłam Go z całych sił.
-Kocham Cię Thomas i nie chcę cie stracić-Powiedziałam z łzami.
-Kochanie.. nie stracisz mnie nigdy-Przytulił mnie mocniej i nic już nie mówiliśmy.
Takiego brata mieć to skarb.
Odkleiłam się od niego i sama powędrowałam do szafki z chlebem.
Wyciągnęłam dwie kromki i posmarowałam masłem,położyłam plasterek sera.
Odłożyłam wszystko na miejsce i  znów poszłam do swojego pokoju.
Włączyłam laptopa i weszłam na Facebook'a.
W Polsce to miałam przyjaciół.. a tutaj? nie mam nikogo.. ehh.
Tak chciał los.
Zalogowałam się i napisałam do Ketis.
-hej misia-Ja
..
Brak odpowiedzi.. czekałam 30 minut..
Nie wiem co jest ale no trudno.
Weszłam na ,,kinomaniak.pl'' i włączyłam jakąś komedie.
Po 3-godzinnym oglądaniu spojrzałam na zegarek 7.00
Postanowiłam wstać.
Podeszłam do szafy i wyciągnęłam czarne legginsy i szarą bluze.
Nie lubiłam się malować ale taki mały makijaż na dzień nic nie szkodzi.
Pomalowałam tylko usta błyszczykiem i jeszcze rzęsy.
Zeszłam po schodach na dół i ubrałam swoje Air Maxy.
Pobiegłam jeszcze na górę i wzięłam torbę z książkami.
Gdy już wybiegłam z domu, wyciągnęłam swojego Iphona którego dostałam od mamy gdy jeszcze żyła.
Podłączyłam słuchawki i puściłam piosenkę: Bring Me The Horizon- Can You Feel My Heard.
Szłam wolnym krokiem na przystanek.
**5 MINUT PÓŹNIEJ**
Gdy dotarłam na przystanek, usiadłam na plastikowym krzesełku.
Usiadł koło mnie jakiś dziadek, spojrzał na mnie i sie uśmiechnął,odwzajemniłam uśmiech.
Gdy odwróciłam głowę od staruszka, zobaczyłam swój autobus.
Wstałam i podeszłam do drzwi które sie otwierały.
Znów usiadłam na plastikowym krześle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz